Wesele i niemowlęta?

Otóż ja osobiście powiedziałabym, że te dwie rzeczy nie idą w parze 🙂 Oczywiście po wysłuchaniu koleżanki stwierdziłam, że będzie fajnie. W dodatku dostaliśmy zaproszenie do męża rodziny na wesele i stwierdziliśmy po długich przemyśleniach, że pojedziemy. Nawet jak nie dla samego wesela to chociaż po to, żeby starszaki poznali rodzinę. Takich okazji nigdy nie za wiele, więc czemu nie …

Pakowanie

Przede wszystkim zacznę od tego, że główny cel naszej podróży było wesele. Tak, więc podróż obejmował piątek wieczór, sobota, niedziela i poniedziałek wieczorem powrót. W takim wypadku nie była to jakaś mega długa wyprawa. Zaczęłam od sprawdzenia pogody i wyglądało tak, że tylko sobota miała być chłodna a reszta dni ciepła(biedna para młoda). Oczywiście okazało, że nie tylko było chłodno, ale także lało okropnie.

Wrócimy do pakowania. Spakowałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy, bez zestawów w razie co. Jedynie dla maluchów wzięłam ciut więcej wiadomo, że z maluchami bywa różnie. Łącznie wyszło nas dwie walizki bagażu podręcznego plus torba dla maluchów z podręcznymi rzeczami. Garnitur i moja marynarka spakowane osobno.

Na podróż spakowałam jeszcze jedzenie do auta 🙂

Podróż

W dwie strony postanowiliśmy jechać po południu tak, żeby maluchy spały i byśmy moli mieć jeden przystanek. Po około dwóch godzinach dzieci zaczęły marudzić i karmienie ich na zmianę bardzo było męczące, więc zrobiliśmy przystanek. Zatrzymaliśmy się w Leśny Runie. Lokal przy stacji Orlen na S3 nie wykazywał się wspaniałą kuchnią, ale co ma zrobić głodny człowiek.

Zatrzymaliśmy się na 1h przebrałam dzieci. Położyłam na brzuchach, żeby ciut odpoczęły od jazdy i spakowaliśmy się ponownie i w drogę. Bobasy szybko usnęły i nie było z nimi kłopotu, aż do samej Trzebnicy.

W powrotną stronę zrobiliśmy błąd, ponieważ zaraz po starcie zatrzymaliśmy się na tankowanie w momencie kiedy dzieci zaczęły przysypiać. I zaczęło się Pola tak marudziła i próbowałam na różne sposoby ją karmić, jednak małe cycki plus karmienie w aucie nie równa się wygodzie i zadowoleniu dziecka. W końcu kiedy już zasnęła trafiliśmy na korek na S3 około 5km. Jakieś auto uległo samozapłonowi :/ I ponownie tym razem dwójka obudziła się i zaczęła marudzić. Wybraliśmy objazd i to uratowało nas od katastrofy płaczących bliźniąt. Jak zasnęły tak spały już do samego domu i nie robiliśmy postojów.

Wesele

Dobrze wrócimy do wesela. Czy warto zabierać dzieci na wesele? Otóż nie ma na to jednej odpowiedzi. My byliśmy zadowoleni z naszego wyjazdu i spotkania z rodziną i to sprawiło, że uważam ten wyjazd za mega udany. Natomiast nie ma co liczyć na taką weselną zabawę na weselu z niemowlakiem. Dzieci były mega grzeczne i spały nawet przy muzyce. Za najgorsze momenty dla dzieci można uznać to kiedy orkiestra przestawała grać i ponownie zaczynali. Te zmiany powodowały, że maluchy się budziły. Teraz wzięłabym im te nauszniki co ludzie biorą bobasom na mecze. Udało nam się nawet dwa razy zatańczyć 😉 Pojedliśmy też dobrego żarcia, mąż ciut wypił 🙂 Drugą połowę wesela aż do oczepin spędziliśmy w hotelowym lobby z częścią rodziny co też mieli maluchy lub oczekiwali dziecka 🙂

Zoo

Do zoo wybraliśmy się ze względu na starszaki i powiem Wam, że było całkiem fajnie. Pogoda nam dopisała i skorzystaliśmy ze Wszystkich atrakcji. Oczywiście Filip (8lat) pytał cały czas o plac zabaw w zoo 😉 I był bardzo nieszczęśliwy kiedy mu powiedzieliśmy, że nie pójdziemy na plac zabaw 😀 I bądź tu mądry 😎😎😎

Wrzucam parę fotek dla zachęty 🙂

 

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *