Londyn

Postanowiliśmy wybrać się do kuzynki do Londynu. Bardzo się lubimy, a przy okazji chcieliśmy odwiedzić znajomych. Była też to okazja do jakiś ciuchowych zakupów 😉

Przygotowania

Do Londynu mieliśmy lecieć samolotem. Wiadomo dzieci plus samolot może być to wielka tragedia. Dlatego też postanowiłam, że dzieci będziemy przewozić w chustach. Odbyliśmy specjalne szkolenie z wiązania dzieci u doradcy chustowego. Bardzo fajne szkolenie, dużo praktycznych porad i nauka 3 różnych typów wiązań. My postanowiliśmy skupić się na jednym dla nas najprostszym. Wybraliśmy wiązanie typu kieszonka. Kilka tygodni przed wylotem ćwiczyliśmy te wiązanie a także przyzwyczajaliśmy dzieci.

Jeżeli chodzi o przepisy to wiedzieliśmy co i jak ponieważ lecieliśmy już wcześniej z 10 miesięcznym naszym Filipkiem. A i oczywiście wzięliśmy duży bagaż, żeby mieć wolne ręce.

Samolot

Lecieliśmy z małego lotniska koło Szczecina. Dla każdego niemowlaka można zabrać wózek ze sobą aż pod sam samolot bez dodatkowej opłaty, ale… No właśnie ALE trzeba go rozebrać do naga 😅😅 Tak wyobraźcie sobie jak ludzie się na nas gapili. 2 dorosłych plus 4 dzieci i do tego rozkładająca wózek 😉 Nawet nie pamiętam jak daliśmy radę 😉

Po odprawie wrzuciliśmy dzieci w chusty i pod samolotem oddaliśmy wózek. Na pokładzie okazało się, że jednak nie możemy mieć dzieci w chustach… o matko i córko… Tak więc odpakowywanie i przypięcie dzieci specjalnym pasem, żeby można było lecieć.

Lecimy

Pierwsza nasza podróż była do Londynu w trakcie nocy. Miłosz był u Roberta Pola na cycu u mnie. Zasada taka, że jedno niemowlę jeden dorosły i jeden rząd. Tak też zamowilismy miejsca jedno po drugim. Ktoś nas podsiadł i nie byliśmy w tej samej kolumnie 😎😎. Wiecie jak to jest jak się gdzieś idzie z niemowlakiem a co dopiero z dwójką. Ludzie chętnie do nas zagadywali i pod koniec lotu Miloszek się obudził, a Pola usnęła. Była więc akcja zamiana dzieci hehe. Wszyscy obok nas chętnie się w to zaangażowali i poszło sprawnie.

Podróż do Croydon

Pierwsza przeszkoda jaką trafiliśmy było pełno schodów na lotnisku w Uk i wszędzie bez windy. Foto relacja tutaj. Następnie żeby ominąć metro jechaliśmy pociąg i 3 autobusy. Tak zajęło to wieki. Na koniec jak już byliśmy w Croydon pijany facet zwinął nam dużo taxi do której weszlibyśmy wszyscy.

Pobyt u kuzynki minął nam bardzo szybko i intensywnie. Pewnie jesteście ciekawi czy byłam na zakupach. Tak oczywiście wizyta w Londynie bez odwiedzienia Primarka?! Toż to nie do pomyślenia 😉

O dziwo najwięcej ciuchów dostała Karolina moja pierworodna 😉

Powrót z Londynu

Z powrotem lecieliśmy z Luton. Było to o tyle łatwiejsze, że mieścimy bezpośredni pociąg z Croydon. Fakt 1.5h w pociągu, jednak komfort podróży był znacznie wyższy. W ta stronę lecieliśmy o godzinie 15 tak, więc środek dnia.

Tym razem Miłosz postanowił narobić trochę hałasu. Nie chciał jeść i oczywiście ciut się przy tym wydzierał. No ok może więcej niż ciut 😉 Nie było tragedii. Facet siedzący koło nas niestety nie wytrzymał presji i po starcie poprosił podwójna wishkey 🤣🤣🤣 Zaraz potem dzieci zasnęły i obudziły się tak około 30 minut przed lądowaniem. Mąż miał trudne zadanie, bo Pola postanowiła obsrać się porządnie w chmurach i musiał iść i przebrać ją w tej małej toaletce. Jak wyszedł był cały spocony, ale dał radę 😍😍😍

To tyle jeżeli chodzi o naszą wyprawę do Londynu. Wkrótce jedziemy na wesele do Wrocławia trzymajcie kciuki 😉

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *