Weekendowe szaleństwo

Przyznam, że odkąd wróciliśmy do Polski cały czas coś się dzieje w naszym życiu. I są to często bardzo pozytywne rzeczy aczkolwiek bardzo męczące.

Na początku były to rzeczy związane z kredytem lub odwiedzaniem znajomych, a także chcieliśmy zapewnić dzieciom trochę wakacyjnego czasu.

Potem zamykanie spraw w Anglii czy przygotowaniem dzieciaków do nowego roku szkolnego.

W końcu przyszedł czas przeprowadzki co było mega dużą sprawę tym bardziej, że na początku mieszkaliśmy wśród farb i sprzętu malarskiego. Mąż cały czas pracował, a ja w ciąży, więc wszystko szło dwa razy wolniej 😉

Po mega sprzątaniu i jakieś drobnej organizacji zaczęły się pielgrzymki zwiedzających. Oczywiście każda wizyta była dla nas przyjemna i chętnie wszystkich gościliśmy. Wymagało to jednak od nas przygotowania domu na gości, jakiegoś poczęstunku i spędzenia czasu inaczej niż to robiliśmy w UK.

Zazwyczaj w sobotę rano ja i dzieciaki szliśmy do polskiej szkoły, a mój mąż sprzatał kuchnię 😉 Następnie popołudnie było typowo dla nas czyli siadaliśmy z popcornem i razem oglądaliśmy rodzinny film czy bajkę. Niedziela zaś była typowo na leniuchowaniu i jakimś rodzinnym spacerze. Często marudziłam, że z nikim się nie spotkamy i wszyscy nasi znajomi i bliscy są w Polsce.

Tu natomiast każdy weekend jest wypełnieniony czymś. Do dnia dzisiejszego były to wizyty, sprzątanie i kościół. W zeszłym tygodniu były podwójne przejęcia urodzinowe dla mojej córki  (tak wszyscy się na raz nie zamieściliśmy).

Upragniony weekend

I w końcu nadszedł pierwszy wolny i wymarzony weekend. Liczyliśmy, że będzie to czas na relax i to co lubimy leniuchowanie. Niestety pierw przyszła nam wiadomość, że komoda do salonu jest do odebrania czyli sobota ranek odpada. Potem trzeba odebrać córkę od mojej siostry z nocowania i zabrać małego na urodziny do koleżanki. Żegnaj soboto… Mieliśmy kupić choinkę, ale to już było za dużo. Na koniec nasza córka zrobiła mega awanturę, która trwała do 23 aż w końcu padła :/

Niedziela rozpoczęła się od przygotowania do kościoła, masza i zakup choinki ( co poszło bardzo szybko). Następnie stojak i dekorowanie zajęły cale popołudnie. Trzeba było ogarnąć dzieci do szkoły i po tym szalonym weekendzie posprzątać dom. W końcu tsk wyczekiwany weekend okazał się bardzo ciężki i i zbyt krótki by odpocząć. Jest 21 i w końcu mamy czas żeby usiąść i zrelaksować się trochę.

Może za tydzień się uda 😉

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *